Humanistyka: Pracownia, Centrum czy Laboratorium?

Właśnie ukazał się długo wyczekiwany numer “Tekstów Drugich” (1/2017) pod hasłem “Nowa Humanistyka”, a w nich mój artykuł pt. Humanistyka: Pracownia, Centrum czy Laboratorium?

Zapowiedź numeru:
Nowy numer o nowej humanistyce, a w nim: Kil, Małczyński i Wolska piszą o „laboratoryzacji” humanistyki, Nycz o głównych nurtach nowej humanistyki na świecie, Czapliński o najważniejszych propozycjach badawczych w humanistyce ostatniej dekady, Skrendo o naukowym statusie badań humanistycznych, Łebkowska o autorefleksyjności współczesnej humanistyki, Koziołek o nowej propozycji humanistyki literaturoznawczej, Domańska o sprawiedliwości epistemicznej w humanistyce zaangażowanej, Rewers o koncepcji ‘kulturynatury’, Pawlicka o transformacji strukturalnej humanistyki, a do Nowej Humanistyki krytycznie odnosi się Bielik-Robson. Ponadto: Sendyka o humanistyce forensycznej wrażliwości, Kobielska o problemie zaangażowania w kulturoznawczych badaniach nad pamięcią, Dauksza o realizmie afektywnym, Kuziak o polityczności polskiej humanistyki, Tabaszewska o literaturoznawstwie służebnym, a Cieński o nowej humanistyce i problemie ciągłości tradycji. W numerze również: Momro o epistemologii anachronizmu, Sugiera o praktykach kontrfaktualnych, Żychliński o przemianach współczesnych fikcji literackich, Żylińska o istnieniu obrazów „po człowieku”, Shallcross o praktykach hybrydowego zespolenia cytatu z jego materialnym nośnikiem, Rejniak-Majewska o roli tytułów w sztuce abstrakcyjnej, Antonik o społecznym życiu literatury, Neuger o problemach z przekładem tego, co lokalne w poezji, Rakowski o nowy polach poznawczych w antropologii oraz Barcz na temat nowej pamięci o powodzi. Ponadto artykuły o humanistyce cyfrowej: Szczęsna pisze o humanistyce wobec rozwoju technologii cyfrowych, a Maryl odpowiada na pytanie, kim są polscy humaniści cyfrowi. Publikujemy także: tłumaczenia – Segal o piśmienności kulturowej oraz Morettiego o specyfice pracy we współczesnym laboratorium literackim, rozmowę z Joanną Rajkowską na temat projektu Samobójczynie oraz recenzje, w tym – Góreckiego o Encyklopedii gender.

Poniżej zamieszczam streszczenie mojego artykułu:

Wzrost popularyzacji laboratoriów humanistycznych zmusza do zastanowienia się nad źródłem, znaczeniem i konsekwencją transformacji strukturalnej humanistyki. Założeniem szkicu jest zanaalizowanie relacji pomiędzy miejscem prowadzenia badań a zmianami funkcjonalnymi i metodologicznymi. Tezą artykułu jest stwierdzenie, że każdorazowa zmiana miejsca w historii humanistyki jest strategią instytucjonalną, podejmowaną w odpowiedzi na aktualne w danym czasie wyzwania. Celem jest zatem prześledzenie sytuacji i czynników, które doprowadziły do ukonstytuowania się laboratoriów humanistycznych. Omówione są następujące zjawiska: korporacjonizm uniwersytetu, kryzys humanistyki, unaukowienie humanistyki oraz rozwój humanistyki cyfrowej. Po przeglądzie warunków zewnętrznych, analizie i porównaniu poddane zostają trzy miejsca humanistyki: pracownia, centrum oraz laboratorium. Twierdzi się, że zmiana miejsca oznacza budowanie nowych struktur i nowych porządków władzy. Stąd tworzenie laboratoriów uważa się za część zwrotu taktycznego w humanistyce. [U. Pawlicka, Humanistyka: Pracownia, Centrum czy Laboratorium? “Teksty Drugie” 1 (2017)]

Zapraszam do lektury!

Uniwersytet, jakiego nie znamy (2)

W pierwszej części tekstu omówiłam propozycje przebudowy uniwersytetu, dotyczące między innymi zniesienia podziału na dyscypliny naukowe oraz wprowadzenia programów skoncentrowanych na interdyscyplinarnych problemach badawczych. Drugi kierunek wyznaczający przyszłość uczelni związany jest z rozwojem uniwersytetu nonprofit – demokratycznego, wirtualnego i cyfrowego.

Pierwszą formą realizacji tej idei jest rozwój platform edukacyjnych MOOC (massive open online course), oferujących bezpłatne kursy online. Model ten opiera się na idei edukacji demokratycznej i swobodnego dostępu do wiedzy. Kursy online przyjmują formę krótkich, cotygodniowych wykładów (ok. pięciu lub sześciu), prowadzonych przez wykładowcę lub zespół pracowników. Kurs składa się z krótkiej prezentacji materiału, do którego dołączone są quizy sprawdzające wiedzę oraz “zadania domowe” przeważnie w formie testu, który da się łatwo sparametryzować. Kurs zostaje zaliczony w momencie uzyskania określonej liczby punktów. Po jego zaliczeniu można starać się o otrzymanie certyfikatu, który niestety jest już płatny.

Idea kursów online ostro poruszyła środowisko uczelniane, w którym zaczęto głosić, że MOOC doprowadzi do obniżenia wartości edukacyjnej i zniszczy jakość pracy akademickiej. Tak się jednak nie stanie, gdyż celem MOOC nie jest zastępowanie studiów wyższych, lecz ich uzupełnienie. Zajęcia akademickie przekazują wiedzę ogólną na dany temat, nie wchodząc szczegółowo w omówienie konkretnego zagadnienia. Stąd student ma możliwość uzyskania lub poszerzenia wiedzy z interesującego go obszaru. Sama ukończyłam kurs pt. “Critical Thinking in Global Challenges” prowadzony przez The University of Edinburgh. “Krytyczne myślenie” nieustannie pojawia się w czasie studiów raczej jako ogólnikowe, atrakcyjne hasło humanistyki, a nie jako przedmiot, któremu poświęca się czas, co moim zdaniem jest błędem. Zajęcia z “krytycznego myślenia” powinny pojawić się nie tylko na wydziałach humanistyki – pozyskanie umiejętności krytycznej analizy powinno być założeniem każdej dziedziny naukowej.

MOOC to krok w stronę demokratyzacji wiedzy, choć już niestety i w tym obszarze wkrada się biznes. Ostatnio EdX proponuje specjalistyczne, odpłatne kursy. Oby początkowa idea przyświęcająca MOOC nie została jednak bezpowrotnie utracona.

Jak wspominałam, kursy online, takie jak Edx, Coursera, Udacity, Khan Academy, są pewnym dodatkiem do wyższej edukacji, a nie jej zastąpieniem. Co jeśli jednak postanowimy “urzeczywistnić” ideę wirtualnych kursów poprzez wprowadzenie ich w akademickie mury? Nowy projekt MIT ma na to odpowiedzć: budowa nowego modelu uniwersytetu – bez ścian, wydziałów i zajęć.

Christine Ortiz porzuca kierownictwo MIT na rzecz stworzenia nowego, radykalnego i innowacyjnego uniwersytetu nonprofit, kierującego się następującymi zasadami.

1.Długoterminowe projekty badawcze

Podstawowym celem jest nauczanie oparte na realizowaniu konkretnych projektów, których efekty udostępniane są online. Ponownie pojawia się idea “wytwarzania rzeczy” (making things) czy “produkcji wiedzy”. Podkreśla się znaczenie swobodnego dostępu do danych oraz praktyczności prowadzonych badań.

2. Brak zajęć

Dotychczas “zajęcia” czy “wykład” definiowane były jako 50min/1,5h jednostki lekcyjne, podczas których profesor “wykłada” temat. W przeciwieństwie do tradycyjnych zajęć, kursy online cechują się “aktywnym nauczaniem”, podczas których po każdej 10-minutowej sesji lekcyjnej użytkownicy przechodzą do forum, by przekazać feedback. Ponadto tradycyjne konsultacje odbywające się raz w tygodniu zostają zamienione na stały kontakt e-mailowy (uwaga: na amerykańskich uczelniach panuje zasada, że na e-maile odpowiada się w ciągu 24h).

3. Bez klas

Małe sale ćwiczeniowe mają być “zburzone”, by utworzyć ogromne przestrzenie badawcze. Ortiz podkreśla, że celem jest utworzenie otwartej przestrzeni gromadzącej laboratoria. Projekt ten odrzuca dotychczasowe funkcjonowanie małych i indywidualnych laboratoriów – zamierzeniem jest, by zbudować jedno olbrzymie centrum laboratoryjne integrujące różne zespoły badawcze.

4. Bez wydziałów

Ostatnia zasada z kolei opiera się na zniesieniu dotychczasowego podziału na jednostki wydziałowe.

Idea nowego modelu uczelni wydaje się oczywista: budowa edukacji opartej na prowadzeniu badań transdyscyplinarnych – poza zajęciami, klasami czy wydziałami. Liczy się projekt (online), działanie, aktywność i kolektywność.

Czy jest to jeszcze uniwersytet? Ortiz odpowiada, że na razie nie jest to pewne. Wiadomo jednak, że to koniec uniwersytetu, jaki znamy, ale też początek uniwersytetu, jakiego jeszcze nie znamy.

Uniwersytet, jakiego nie znamy (1)

Kryzys humanistyki to tylko część większego “kryzysu” obejmującego uniwersytet. Podejście korporacyjne i pragmatyczne niszczy uniwersytet, jako miejsce bezwarunkowej krytyki myślenia (Derrida) wolnej od parametryzacji, wartości rynkowych czy cenzury. Mówiąc słowami Terry’ego Eagletona: to koniec uniwersytetu.

To koniec uniwersytetu, jaki znamy, dodajemy za Markiem C. Taylorem. To sprecyzowanie staje się istotne w dalszych rozważaniach nad przyszłością instytucji, nad kierunkiem jej przeformułowania i wyznaczenia jej nowego miejsca. Kryzys uniwersytetu nie oznacza końca jego funkcjonowania, tak jak kryzys humanistyki nie musi wiązać się z zamknięciem jej wydziałów. Czas potraktować uniwersytet i humanistykę w inny niż dotychczas sposób. Oderwać się od klasycznego obrazu uczelni jako budynku z czterema ścianami, małymi salami wykładowymi i wieloma odrębnymi pokojami dla pracowników naukowych. Zapomnieć na chwilę o cyklicznych egzaminach, pisemnych i ustnych, obejmujących wąski obszar wiedzy, który “zakuwa” się, by tylko zaliczyć przedmiot. Odsunąć na bok wyobrażenie humanisty, który zamknięty w swym gabinecie pracuje w pojedynkę. Oderwanie się od tradycyjnej wizji uczelni i humanistyki pozwoli bowiem spojrzeć na te instytucje z szerszej perspektywy.

W dyskursie nad przyszłością uniwersytetu pojawiają się dwa kierunki propozycji jego zmiany. Jeden związany jest z przebudową istniejącej formy, drugi zaś wiąże się z wprowadzeniem alternatywnego modelu edukacji, opartego na internetowych kursach akademickich.

W dyskusjach nad przeformułowaniem dotychczasowej wizji uniwersytetu wskazuje się przede wszystkim następujące kryteria zmian, takie jak restrukturyzacja wyższej edukacji, która wiąże się z reorganizacją lub z całkowitym zniesieniem dotychczasowych podziałów na dziedziny wiedzy. Celem jest by skupić się na konkretnych zagadnieniach, które powinny być analizowane w różnych kontekstach  badawczych – dotychczasowe ograniczenie polega więc na tym, że na przykład na filologii polskiej kwestię związaną z bioetyką rozpatruje się z perspektywy literaturoznawczej, a nie w szerszym kontekście etyki, biotechnologii, filozofii czy religii.

Stąd Taylor proponuje program skoncentrowany na problemie (problem-focused programs). O ile idea ta brzmi atrakcyjnie, to już jej uszczegółowienie może wprawić w konsternację. Czy wyobrażasz sobie studiowanie “Ciała”, “Wody”, “Pieniądza” czy “Czasu i Przestrzeni”? Taylor tłumaczy swój pomysł jednak w dość przekonujący sposób, powołując się na przykład programu skoncentrowanego na wodzie. Zagadnienie związane z wydobywaniem i dostarczaniem zasobów wody stanie się z czasem jednym z najważniejszych wyzwań cywilizacji, stąd powinno stać się przedmiotem badawczym naukowców z kręgu nauk nie tylko przyrodniczych, lecz także humanistycznych, socjologicznych, prawniczych, medycznych, ekonomicznych itd. Zakłada się, że zdobyta wiedza interdycyplinarna i kolektywne działanie badaczy pozwoli w przyszłości na efektywne rozwiązanie problemu.

Kolejna zmiana dotyczy modyfikacji dotychczasowego modelu pracy dyplomowej, która w humanistyce, na przykład, przyjmuje tradycyjną formę pisemnej publikacji, gdzie “przypisy zajmują więcej miejsca niż tekst“. Propozycją jest zatem zwiększenie stopnia wykorzystywania narzędzi cyfrowych: od systemu hipertekstowego po programy designerskie. Celem jest by projekty zaliczeniowe były nie “pisane”, lecz “produkowane”, mówiąc językiem ekonomii.

Następna zmiana z kolei wiąże się z zerwaniem dotychczasowego modelu pracy dożywotniej na uczelni (tenure-track job). Umowa powinna być podpisywana na pewien okres, dzięki czemu zwiększy się efektywność pracy wykładowcy, który będzie w danym czasie starał się wykazać aktywnością naukową. Ponadto zapewni się większą mobilność pracowników oraz otworzy się stanowiska dla młodych naukowców.

Modyfikacje uniwersytetu – ujętego w dotychczasowej definicji jako instytucji zlokalizowanej w określonym miejscu (on-ground) – dotyczą zatem przede wszystkim podwyższenia poziomu specjalizacji, interdyscyplinarności i współpracy, co ma w efekcie doprowadzić do wzmocnienia innowacyjności i produktywności nauki. I od tych ekonomicznych kryteriów już raczej nie ma ucieczki.

Alternatywą na wymagania rynkowe może okazać się uniwersytet nonprofit – uniwersytet, jakiego jeszcze nie znamy.

Ciąg dalszy w drugiej części artykułu.

CS+X

Humanities and computer science are not two separate worlds anymore, what is visible in dynamic and developing field of digital humanities (DH). Although digital humanities is not an academic discipline, there is no study devoted merely to DH, some universities have introduced additional courses or PhD studies in the scope of digital humanities. Digital humanities is the area of research conducting at the intersection of the humanities and computer science, and its aim is to elaborate digital tools to collect, organize, present and analyze texts for research in the humanities. DH is located in centers or laboratories that gather researchers from different academic fields. Therefore, it is interdisciplinary and collaborative field, two keywords of digital humanities.

Digital humanities does not solve all challenges that may be taken up by high-school students who have to choose between studying the humanities and computer science. Then, the question rises: how can we combine the humanistic spirit with a passion for programming? I believe this dilemma will be more and more common among next generations; surely in the US where president Obama released, couple weeks ago, a new initiative, called “Computer Science for All”, the goal of which is to “increase access to K-12 computer science education”.

Nowadays, if humanists want to delve into the secrets of programming, they can participate in seminars and workshops such as Digital Humanities Summer Institute, or study computer science on your own. It seems that a good solution would be to introduce practical courses (not only theory) within the humanities, focusing on practical using digital tools in research. Nevertheless, such strategy does not tackle all problems, since in this case, the humanities is the major field of study and computer science is only a supplement. So, how can we merge the humanities and computer science to put stress on them equally?

Stanford University has initiated a new program, informally known as “CS+X”, Computer Science+X, where “x” means one of 14 disciplines in the humanities, including history, art, and classics. As a result, you can choose, for example, “CS+Music”, studying either music cognition or acoustic technologies. It seems that the advantage of this program is strict focus on one field and an acquirement interdisciplinary knowledge. According to Jim Kurose, assistant director for computer and information science and engineering at the National Science Foundation, “CS+X degrees may not be meant for students who want to do deeply technical work as programmers, but rather for those who want to use data collection to analyze topics such as politics, society, and the environment”.

By looking at current, what has been called in recent years, a crisis in philology and literary studies, program “Computer Science + Philology” would reanimate philology, and in particularly, prove that this discipline, contrary to appearances, has been one of the most significant field. Digital collections, editing and digital reproduction of books, to name just a few, are essential research in the age of digitization of culture. You cannot (or should not) work on digital editions without philological knowledge. It is worth recalling Jerome McGann’s thought that a “philological system is fundamentally a system of social software” (“A New Republic of Letters: Memory and Scholarship in the Age of Digital Reproduction”, 2014). This idea calls to mind also David M. Berry (“Understanding Digital Humanities”, 2012) who, in turn, claims that understanding culture is in some sense understanding digital technology.

CS+X

Humanistyka i informatyka to już nie są dwa oddzielnie światy, czego dowodem jest dynamicznie rozwijająca się humanistyka cyfrowa (digital humanities – DH). DH nie jest jednak dyscypliną naukową, nie ma bowiem studiów poświęconych wyłącznie humanistyce cyfrowej, choć już niektóre uniwersytety wprowadziły studia doktoranckie z zakresu “Text and Technology”, albo proponują studia podyplomowe czy kursy w obszarze DH. Humanistyka cyfrowa jest obszarem badań, prowadzonych na przecięciu humanistyki i informatyki, których celem jest wypracowanie cyfrowych narzędzi metodologicznych do zbioru, organizacji, prezentacji i analizy tekstu. DH zlokalizowana jest w centrach czy laboratoriach, skupiających badaczy z różnych dyscyplin naukowych. Jest zatem “interdyscyplinarna” i “kolektywna” – dwa kluczowe pojęcia humanistyki cyfrowej.

Humanistyka cyfrowa nie rozwiązuje jednak problemów, z którymi mogą się zmagać uczniowie szkół średnich, wybierając kierunek studiów z obszaru nauk humanistycznych lub informatycznych. Jak bowiem połączyć humanistyczną duszę z pasją do programowania? Wierzę, że takie rozterki będę pojawiać się coraz częściej w kolejnych pokoleniach, a już na pewno na gruncie amerykańskim, gdzie kilka tygodni temu prezydent Obama ogłosił nowy program “Computer Science for All“, którego celem jest wprowadzenie edukacji informatycznej już od szkół podstawowych.

Obecnie humanistom, pragnącym zgłębić tajniki programowania, pozostaje uczestnictwo w kursach, warsztatach, bądź indywidualne studiowanie “komputerów”. Rozwiązaniem może być wprowadzenie na studiach przedmiotu “humanistyki cyfrowej”, nastawionego na praktyczne nauczanie zastosowań narzędzi cyfrowych w badaniach humanistów. Strategia ta nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów, gdyż w tym przypadku studia humanistyczne są kierunkiem podstawowym, a informatyka pewnym dodatkiem. Jak zatem połączyć humanistykę i computer science w taki sposób, by nacisk na nie był równomierny?

Stanford University zaproponował nowy kierunek studiów, nieformalnie nazwany CS+X: “Computer Science + X”, w tym “x” oznacza jedną z 14 dyscyplin humanistycznych. W efekcie można studiować, np. “CS+Music”, ucząc się zarówno kognitywistycznych aspektów muzyki, jak i wykorzystania technologii w akustyce. Zaletą takich studiów jest ścisłe skoncentrowanie się na jednym obszarze badań i uzyskanie wiedzy interdyscyplinarnej. Jak stwierdza Jim Kurose z the National Science Foundation, CS+X nie ma na celu “wypuszczenie” na rynek programistów, ale studentów, którzy potrafią wykorzystywać narzędzia cyfrowe i zbiory danych do analiz socjologicznych czy politycznych.

Czy takie studia sprawdziłby się w Polsce? Kierunek “Filologia + Informatyka” mógłby nie tylko “zreanimować” filologię, ale i udowodnić, że dyscyplina ta, wbrew pozorom, nigdy nie była tak istotna jak teraz. Cyfrowe kolekcje, edytorstwo czy reprodukcja cyfrowa książek są bardzo ważnymi obszarami badań w dobie digitalizacji. Nie można bezkrytycznie przygotowywać edycji cyfrowych bez posiadania wiedzy filologicznej. Zgadzam się ze słowami Jeromego McGanna, który w swej fascynującej książce A New Republic of Letters: Memory and Scholarship in the Age of Digital Reproduction (2014) stwierdza, że “system filologiczny jest zasadniczo systemem społecznego oprogramowania”. I tu przychodzą też na myśl słowa Davida M. Berry’ego, z Understanding Digital Humanities (2012), o współczesnej kulturze, którą można zrozumieć tylko poprzez zrozumienie cyfrowych technologii.